
Przy pierwszym spojrzeniu na S(earch)E(ngine)O(ptimalization) wygląda to na mieszankę czarnej magii, zaawansowanej informatyki oraz czynników losowych. Do tego dochodzi terminologia, czyli wszystko brzmi skomplikowanie i dziwnie. Niczym recepta na Kamień Filozoficzny. Czas na alchemię.
A cała sprawa daje się, jak każda rzecz w Wszechświecie, rozłożyć na części pierwsze. Proste wyliczenie poniżej pozwoli zrozumieć czym zajmuje się SEO i jak działa, oraz czemu jest ważnej dla każdej strony, która chce być zauważona w Sieci.
Składniki naszego równania alchemicznego można rozbić na trzy kategorie: SEO na stronie, SEO poza stroną i antySEO. Każdy z nich jest ważny i umiejętnie użyty pozwala wybić się na najkorzystniejsze miejsce w rankingu, zaś zapomniany czyni nam szkody.
SEO na stronie.
Zacznijmy od SEO czystego, czyli będącego na stronie. Stanowi ono podstawę pozycjonowania, więc warto spojrzeć uważnie na nie. Jego podstawą są trzy wartości: Jakość, Tytuły i Research. Jak pamiętamy z lekcji geometrii, trójkąt to najstabilniejsza figura i zawsze znajdzie podparcie. Jakość, czyli to czy treść na stronie jest wartościowa, pełna informacji (co łączy się z zagadnieniem słów-kluczy) oraz atrakcyjna dla odbiorcy. Tytuły pozwalają, w dobie zakładek czytelnikowi połapać się w tym, gdzie na stronie się znajduje, zaś robotom wyszukiwarek… zasadniczo w tym samym, budując pełny obraz strony. Research, to zastanowienie się czego ludzie szukają, bo to oni tworzą listę najpopularniejszych stron. Mamy te słowa i lecimy w górę, usiłujemy wypozycjonować się słowem „fafanka” będąc stroną języka angielskiego, i lecimy w dół.
Ważne są też Treści, które są w pewien sposób pożywką strony i jako to pożywienie muszą być świeże. Do tego dobrze jakby były przejrzyste, ponieważ w innym wypadku ilość odwiedzin spadnie, przez co spadnie nasza pozycja a tego staramy się uniknąć. Nagłówki w tekście też nie zaszkodzą, szczególnie jeśli są związane z tym, co aktualnie czytelnik czyta. Temat SEO, a raczej składników SEO na stronie zamyka Prędkość wczytywania oraz Linki. Pierwsze ma znaczenie, bo mimo ultraszybkich łączy, ludzie lubią kiedy strona wczytuje się szybko, choćby dlatego, iż w ten sposób można odwiedzić ją z komórki. Drugie zaś buduje naszą pozycję w rankingu Google oraz innych wyszukiwarek.
SEO poza stroną.
Wyjdźmy z naszej strony, wszak jest coś poza nią. Głównie są to linki z innych stron. I dobrze jakby te strony były zaufane i miały odpowiednią reputację. Wszak ludzie lubią kiedy wszystko pochodzi z odpowiednich źródeł. Wracając do odnośników, które prowadzą od nich do nas, typowy użytkownik szukając na przykład kominków, aby mieć ładniej w salonie, będzie wyszukiwał słów-kluczy, które się z tymi kominkami kojarzą. Czyli jak w linku będzie seria liter, cyfr oraz innych nieciekawych znaków, to po prostu przejdzie do kolejnego odnośnika. Zresztą, kto normalny zapamięta ciąg kilkunastu, albo i kilkudziesięciu losowych znaków? Dlatego dla wygody naszej i klientów dobrze, rzeczone odnośniki mieć schludne i proste. Ludzie są leniwi, nie utrudniajmy im trafienia do nas.
Ważne również jest gdzie jesteśmy my, a gdzie odbiorca. Owszem, Sieć jest międzynarodowa i spokojnie można zamówić sobie klapki z Chin, prosto od producenta, jednak zapytajmy sami siebie: jaki w tym jest sens? Dlatego jeśli zajmujemy się produkcją wspomnianych kominków i robimy to w okolicach Szczecina, dobrze jest tak ustawić zarówno słowa-klucze jak i resztę meta tagów, aby klienci z okolic Szczecina trafiali do nas częściej, niż klienci z Hong-Kongu. Powód jest prosty, zależy nam nie tylko na pozycji w rankingu, ale głównym celem jest pokazanie się światu i sprzedanie tego co mamy do zaoferowania, od usług do konkretnych przedmiotów.
AntySEO.
Zdaję sobie sprawę, że termin ten powstał najpewniej w mej głowie, jednak idealnie oddaje trzeci czynnik, który ma wpływ na nasza pozycję w rankingu. Delikatnie mówiąc jest to o tyle ważne, że nawet jeśli opanowaliśmy idealnie dwa poprzednie aspekty to drobne szczegóły mogą to wszystko zniszczyć bezpowrotnie. Po pierwsze łamanie zasad jakie narzucają na nas wyszukiwarki. Chodzi tu po prostu o Cloaking (ukrywanie treści tak, aby była widoczna dla robocika ale nie użytkownika), Wykup linków oraz wszelkie inne brudne sztuczki. Ale do dopiero początek tego, co może nas osłabić. Wszak jeśli użytkownik trafia do nas a następnie zamyka stronę w mniej niż 10 sekund to albo czyta z prędkością podświetlną, albo (co bardziej prawdopodobne) nasza strona go zniechęca do dalszego przebywania na niej. A kochany Wujek Google może to odczytać i skarcić nas. Poza tym, nawet jak tak się nie stanie to i tak, człowiek który tylko rzucił okiem i wyszedł raczej nic od nas nie będzie chciał.
Śledź nas!